Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Tatiana Kadelska-Mucha – ODWIEDŹ WINNICĘ

Cykl Sylwetki Przedsiębiorczych Mam

tatiana_kadelska_mucha

Foto: Lidia Skuza

Tatiana Kadelska-Mucha

ODWIEDŹ WINNICĘ

www.visitvineam.com

Zawsze chciała stworzyć coś własnego. Miała marzenia, plany, ale odkładała je ze względu na dzieci. Bo małe, bo potrzebują czasu i uwagi,  bo własny interes bardzo angażuje, więc jeszcze nie teraz.

Przełomowym momentem były narodziny trzeciego dziecka. Pojawiły się pierwsze kłopoty: brak miejsca w żłobku, brak funduszy na opiekunkę, coraz bardziej napięte stosunki w pracy.  Pani Tatiana już dłużej się nie zastanawiała, nie robiła listy ,,za i przeciw”, lecz zaczęła po prostu działać. Miała już bardzo sprecyzowane plany, tym bardziej, że przecież marzyła o tym od dawna.

Według mnie tak zwany dobry moment nie istnieje, więc dlaczego nie teraz, zaraz. Myślę, że sytuacja, w jakiej się znalazłam bardzo pobudziła moje szare komórki. Wiedziałam, co chcę robić. Wyznaczyłam sobie cele, realizowałam je i szłam do przodu. A świat się nie zawalił – wspomina. – Przez kilka lat pracowałam w biurze podróży. Owszem, były wyjazdy, jednak głównie siedziałam za biurkiem i wysyłałam klientów do pięciogwiazdkowych hoteli. A ja lubię ruch, świeże powietrze, miłe rozmowy w luźnej atmosferze i zdecydowanie wolę drzewa od betonu. Dogadałam się z pracodawcą, zrezygnowałam. Chyba też poczuł ulgę. Najmłodszy syn dostał wreszcie miejsce w żłobku. A ja zaczęłam działać – opowiada.

W turystycznej miejscowości Ciężkowice (woj. małopolskie) pani Tatiana posiada malowniczo położone stare gospodarstwo. Waląca się chałupa i stodoła w dość dobrym stanie. Wspólnie z mężem marzyli o spokojnym, cichym życiu na wsi. Pojawiło się podstawowe pytanie: z czego żyć z dala od miasta? Agroturystyka? Pani Tatiana zawsze chciała iść w tym kierunku. Przyjaciółka zajmująca się marketingiem doradziła jej, by spróbowała znaleźć coś, czego jeszcze nie ma, coś co będzie wyróżniać jej ofertę. A mąż wspominał czasami o małej przydomowej winnicy. Przedsiębiorcza mama przyznaje, że na początku trochę się z tego śmiała, jednak z czasem zaczęła zgłębiać temat.

Winnica w Polsce? Branża szalenie niszowa, unikatowa, ale przyszłościowa, rozwijająca się.  W dniu swoich urodzin pani Tatiana usłyszała w radiowej Trójce o naborze na nowy, pierwszy raz uruchomiony w Polsce kierunek jakim jest enologia, czyli nauka o winie. Uznała to za znak, pewnego rodzaju drogowskaz. Puzzle zaczęły układać się w całość, pani Tatiana rozpoczęła studia, a winiarstwo pochłonęło ją totalnie.

Udało jej się uzyskać dotację unijną z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Równocześnie robiła studia podyplomowe i realizowała inwestycje w swojej firmie. Pieniądze ze środków unijnych przeznaczyła na adaptację budynku gospodarczego na  salę degustacyjną.

Mój sukces jest w połowie sukcesem ludzi, którzy ze mną współpracują. Nie stać mnie na zlecanie zadań firmom zewnętrznym. Większość rzeczy robię sama z pomocą najbliższych, rodziny i przyjaciół. Dużo pomaga mi znajoma, która jest architektem – podpowiada, koryguje moje architektoniczne wizje. Z moją szwagierką, artystką plastyczką, robimy razem projekty ulotek, folderów, zastanawiamy się nad wyposażeniem wnętrza. Szwagier, świetny fotograf amator, robi dla mnie zdjęcia. Stronę internetową zrobił mi kolega z dzieciństwa i nie chciał za to ani złotówki. Znajoma, z którą w tej samej edycji starałyśmy się o dofinansowanie nakręciła fantastyczny klip reklamujący moją działalność. I cała rzesza ludzi przyjaznych, pomysłowych, chętnych do pomocy. Moja mama i teściowa, wspierające, przejęte i zaangażowane. I przede wszystkim mój mąż, który powtarzał jak mantrę, że dam radę. A jego mina zawsze wyrażała przekonanie, że mój sukces jest oczywisty. Zrozumiałam, że nie jestem sama. Dookoła nas są ludzie, którzy są w stanie nam pomóc. Wystarczy się rozejrzeć i nie bać się o tą pomoc poprosić. Im to też daje radość, że mogą się przydać – z przekonaniem mówi nasza laureatka.

– Nie było, nie jest i nie będzie łatwo. Ale ja nie boję się wyzwań. Chyba nawet lubię trudności, bo ich pokonanie daje mi cudowne poczucie spełnienia. Uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli coś jest dla nas bardzo ważne, trwajmy przy tym i  tak długo szukajmy drogi do celu, aż ją znajdziemy. A znajdziemy z pewnością. Myślę, że warto trochę się sobie przyjrzeć. Odpowiedzieć na pytanie co lubię robić, w czym jestem dobra, w czym mogę się sprawdzić, czego chcę się nauczyć, co osiągnąć, jakie mam możliwości (nie ograniczenia), co już posiadam i jak to wszystko mogę wykorzystać? W moim przypadku zdecydowana większość rzeczy, które w życiu robiłam, moje zainteresowania, styl życia jaki prowadzę, cechy charakteru przełożyły się na profil mojego przedsięwzięcia. I nawet jeśli wydaje nam się, że nasz pomysł jest trochę oderwany od rzeczywistości, a wiele osób początkowo go nie rozumie i nie widzi szansy na rozwój, nie przejmujmy się. Mamy prawo zostać pionierami w jakiejś dziedzinie. A naszą pasją i wytrwałością w działaniu jesteśmy w stanie przekonać nawet największych przeciwników.

Pani Tatiana buduje działalność od podstaw. Popularyzuje kulturę winiarską,  ale skupia się tylko na promocji polskich winnic i polskiego wina. Etnoturystyka jest bardzo prężnie rozwijającą się gałęzią światowego przemysłu turystycznego. W Polsce turystyka winiarska to innowacja, a szeroko pojęta kultura picia wina dopiero się kształtuje. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że w Polsce są winnice i że produkujemy wino nieodbiegające od światowych standardów.

Odradzające się tradycje winiarskie są doskonałym gruntem do popularyzowania i uprawiania enoturystyki. Pani Tatiana wykorzystała potencjał w postaci kilku winnic znajdujących się w jej regionie i zadbała o infrastrukturę turystyczną (zakwaterowanie, transport). Jej firma oferuje kompleksowe usługi. W skład głównej oferty wchodzi zwiedzanie winnicy oraz profesjonalna degustacja win. Dla zainteresowanych przewidziany jest nocleg oraz dodatkowe atrakcje turystyczne regionu (właścicielka winnicy zrobiła kurs przewodnika beskidzkiego). Zwiedzanie winnicy odbywa się u zaprzyjaźnionych winiarzy, którzy przekazują wiedzę na temat prowadzenia winnicy i produkcji wina. U siebie pani Tatiana przeprowadza  urozmaiconą regionalnymi przysmakami, komentowaną degustację win.  Na trasie winnica – degustacja goście mają zapewniony bezpłatny transport. Przedsiębiorcza mama dodatkowo promuje region, lokalną kuchnię oraz lokalnych artystów rzemieślników. Co ma w dalszych planach?

Obecnie jestem na etapie zawierania umów dzierżawczych ziemi. Będę sadzić własne winnice. Robienie wina to wyzwanie, a ja lubię wyzwania. Wino to rocznik. Każdy to inne wino, nie będzie nudno. A ja przecież nie lubię przewidywalności. Jestem motorem całego przedsięwzięcia. Robię to, co lubię i potrafię. Jestem zdyscyplinowana i zorganizowana, bardzo uparta, dość pomysłowa i najlepiej spełniam się w „procesie tworzenia”. Wszystko koordynuję i dopinam na ostatni guzik, czasami dosłownie z moimi dzieciakami „pod pachą”. To duże przedsięwzięcie z ambitnymi planami rozwoju. Powoli angażuję mojego męża, który pomimo własnych interesów podziela moje zainteresowania. Mój mąż to gawędziarz i miłośnik gotowania, więc karmi i bawi rozmową naszych gości. Docelowo chcę stworzyć rodzinne, niezależne gospodarstwo winiarskie. Kilkuhektarowa winnica, piwniczka, sala degustacyjna, pokoje do wynajęcia. Mam już pozwolenie na budowę domu. Będzie to rekonstrukcja starej chałupy. Zależało mi na zachowaniu regionalnego stylu. Ale to największe wyzwanie finansowe będzie musiało jeszcze poczekać. Na razie krok po kroku robię to, co mogę.  Dodatkowo cały czas się dokształcam, staram się jak najwięcej czytać, poszerzać horyzonty, rozwijać, budować bogatszy światopogląd. Dostałam się na kolejny roczny kurs finansowany ze środków unijnych. Szkolenie to ma mi pomóc mi opracować strategię rozwoju mojej firmy i lepiej zaistnieć na rynku.

W moim kalendarzu przeplatają się wpisy o najbliższych terminach wizyt z dziećmi u laryngologa, dermatologa, stomatologa, ortopedy, ważnych wydarzeniach w życiu naszej rodziny, z moimi sprawami zawodowymi. Muszę wszystko skrupulatnie zapisywać. Jak nie zapiszę to zapominam, na bank. I cały czas się uczę jak usprawnić i pogodzić obowiązki domowe i zawodowe. Tym bardziej, że mąż od półtora roku jest za granicą. Bardzo bałam się jego wyjazdu, ale okazało się, że dajemy radę. Stawiam na dużą samodzielność moich dzieci. Nawet jeśli kratka nie pasuje do kwiatka, to one podejmują decyzję. Oczywiście wszystko w granicach bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku. A że właśnie kształtują swoją tożsamość, akceptacja ich wyborów podnosi ich poczucie wartości.

Jestem zapracowana i z pewnością też trochę zestresowana. Nie oszukujmy się, nie wszystko łatwo przychodzi. Ale jestem szczęśliwa, a szczęśliwa mama to…szczęśliwe dzieci. To nie jest pusty slogan. Nawet nie wiemy jaki potencjał w nas drzemie, lekko uśpieni komfortową sytuacją bycia na etacie. Wciąż samą siebie zaskakuję i dowiaduję się nowych rzeczy na swój temat. Udało mi się uwierzyć w swoje kompetencje. Porażek nie unikniemy, nawet są konieczne, ale nie zniechęcajmy się tylko traktujmy je jak doświadczenie. I częściej uśmiechajmy się, to pomaga i zaraża innych. A nasze dzieci więcej na tym skorzystają niż stracą. Dajemy im bezcenny przykład, one nas obserwują. Widzą i uczą się zaradności, pokonywania trudnych sytuacji,  samodzielności, dyscypliny, otwartości, kreatywności, wiary w siebie. Uczymy je patrzeć na możliwości, a nie ograniczenia. Inwestujemy zarówno w siebie, jak i nasze dzieci. Dzieci lepiej się rozwijają, naszym działaniem inspirujemy je,  sukces rodzi sukces. Ja postawiłam sobie dwa najważniejsze priorytety: rodzina i mój rozwój. Ale rodzina nie musi oznaczać ciepłego posiłku o stałej porze i perfekcyjnego porządku w mieszkaniu. Chociaż ja też miałam z tym problemy i cały czas uczę się większego luzu i dystansu do siebie i życia. Naprawdę nie musimy być doskonałe, bo nikt taki nie jest i warto dzieci do tego przyzwyczajać. One i tak nas kochają i są z nas dumne. Chcą mieć mamę zadowoloną, a nie idealną. Jeśli nie mam siły iść z dziećmi do parku, to może położymy się razem i poczytamy bajki. Ja odpocznę, nie zaniedbując ich,  a kiedy się zregeneruję możemy razem wyjść na spacer. Często rozwiązania są prostsze niż myślimy. Nie musimy również znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Jeśli w jakiejś dziedzinie nie dajemy rady zwróćmy się do osób bardziej kompetentnych. Jest wiele bezpłatnych porad i kursów. Wystarczy poszukać. Wystarczy chcieć.

Na koniec mały przykład siły oddziaływania: Niedawno czytałam artykuł o tym jak to kobiety wykształcone, na stanowisku, specjalistki mają trudności z uwierzeniem w swoje możliwości. Kiedy prosi się je na przykład o opinię na temat dotyczący ich dziedziny zasłaniają się brakiem dostatecznych kompetencji i odsyłają do „lepiej zaznajomionych ze sprawą kolegów po fachu”. Jakbym czytała o sobie. Tak się złożyło, że kilka dni później dostałam propozycję napisania dla nowego portalu turystycznego tekstu na temat polskiego winiarstwa. Gdybym dostała propozycję zanim przeczytałam ten artykuł, pewnie skutecznie bym się wykręciła. A tak, powiedziałam sobie: potrafię,  jestem przecież w tym kompetentna. Zgodziłam się bez wahania, napisałam, tekst się spodobał. Wierzę w inspiracje, sama ciągle ich poszukuję i skutecznie z nich korzystam.

Zapisz